Stres – nasz wróg nr 1 i co stosować żeby go osłabić

Jak to jest z tym stresem, co go powoduje, jak wpływa na nasz organizm, nasze jelita i cały system obronny naszego organizmu? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?

Foto: Marek Dudek

Ile razy słyszeliście: „żyj bez stresu, nie denerwuj się, nie reaguj, oddychaj ….” – hahaha, ja to słyszę cały czas i czasem już nawet nie reaguję.

Na pewno nie działa na nas dobrze, każdy z nas o tym wie. Więc jak go pokonać? Szczerze, ja ciągle się uczę tego jak nie reagować, jak się wyłączyć na bodźce i sytuacje życiowe, które wpływają na mnie.

Fachowcy określają stres jako bardzo ważny mechanizm obronny, który ma zmobilizować nasze siły w chwili zagrożenia. Do krwi wydzielane są wówczas hormony (adrenalina i kortyzol), które mają za zadanie dodać nam sił i znieczulić nas na ból. Przyspieszają pracę serca, podnoszą ciśnienie krwi, pogłębiają i przyspieszają oddech, poprawiają refleks.

Patrząc na nasze życie można powiedzieć, że w obecnych czasach zbyt często korzystamy z tego naturalnego dopalacza, a przedłużający się stan gotowości, zamiast spowodować przypływ sił, osłabia i wyniszcza układ odpornościowy. Dlatego jeżeli nie będziemy spalać hormonów stresu po pewnym czasie może to doprowadzić do problemów z sercem, krążeniem, może prowadzić do rozwoju chorób metabolicznych, a także mieć wpływ na powstawanie nowotworów. Pod wpływem stresu nasilają się również objawy astmy, zahamowana zostaje aktywność limfocytów T i dlatego łatwiej możemy łapać wtedy infekcje.

Stres może również prowadzić do depresji co może powodować bezsenność, zaburzenia lękowe i łagodne epizody depresyjne. Ich głównym problemem jest konieczność prowadzenia bardzo intensywnego i stresującego trybu życia.

Gdy usłyszałam ostatnią diagnozę, miałam załamanie nerwowe (nie będę tego ukrywać), co przerodziło się w depresję. Nie miałam apetytu, nic mi się nie chciało, ryczałam non stop, miałam problemy ze snem, spałam po 2-4 godziny, a gdy trzeba było wyjść z domu było najgorzej. Nie mówiłam o tym nikomu (nie chciałam się tym dzielić ze światem, bo to tak naprawdę była to moja sprawa. Nauczyłam się po raz kolejny nie pokazywać po sobie, że coś się dzieje), tylko najbliższe moje grono wiedziało z czym walczę i się zmagam. Ale po pewnym czasie doszło do mnie, że trzeba walczyć o lepsze jutro i skupić się na sobie i na swoim organizmie żeby pokonać przeciwnika.

Foto: Małe Filmy/Aneta Mint

Jak to powiedziała jedna mądra głowa z mojego grona przyjaciół, mam nie tłumić w sobie nic tylko wyrzucać z siebie, a poprawi mi się automatycznie humor i poczuję ulgę plus trzeba mieć mocne jelita. Żeby było śmiesznie mam nerwicę (a teraz sobie myślicie, jak to jest??? Widzicie mnie przeważnie uśmiechniętą i pełną optymizmu, a tu takie rzeczy !!!) i niestety cały czas tłumię w sobie wszystko, ale są też i plusy od kilku lat nauczyłam się przy stosowaniu technik oddechu niwelować stany napięcia i nerwowego reagowania. Również spacery do lasu pomagają mi w tym oraz krzyczenie (więc jak ktoś jest w tym samym czasie w lesie i usłyszy wydzieranie się w niebo głosy to mogę być Ja 😊).

Ale nie oszukujmy się…

Przy moim trybie życia, przejściach i obecnej sytuacji jaką jest pandemia niestety nie jestem w stanie wyeliminować stresu w całości, ale jest lepiej niż kiedyś bo nauczyłam się odreagowywać, wzmacniać mój układ nerwowy i jelita, które niestety bardzo dostają w kość przy intensywnym stresie. Jednym słowem są bardzo spięte, mogą występować problemy z wypróżnianiem się, wypadają włosy i spada nasza odporność, przez co możemy łapać różne infekcje. Ale pamiętajcie, że zawsze możecie prosić o poradę osoby kompetentne, które wskażą wam kierunek w którym warto pójść i wspomóc nasz organizm, żeby dobrze funkcjonował.

Jednym z błędów, który również Ja niestety robiłam to zajadanie stresu lub w ogóle nie jedzenie, więc automatycznie odbijało to się na mojej wadze, cerze i samopoczuciu. U mnie czy objadałam się czy też nie jadłam w ogóle chudłam drastycznie i nawet wyglądałam jakbym miała anoreksję. Powiedziałam więc sobie, że nigdy nie doprowadzę się znowu do takiego stanu.

Jeżeli nie mogę jeść to piję soki, żebym nie była osłabiona i nie chodziła senna. Gdy znowu zajadam stres to najczęściej moim masłem orzechowym, które ratuje mi życie !!! i jest pełnowartościowe 😊

Najważniejsze to zmienić podejście, wprowadzić aktywność fizyczną, chociażby chodzenie, słuchać ulubionej muzyki, oglądać komedie, racjonalnie się odżywiać, robić to co sprawia nam przyjemność i przyjmować miedzy innymi odpowiednie probiotyki.

A teraz tłumaczenie na język fachowy, o co chodzi …

Foto: Marek Dudek

Jeżeli chodzi o jelita, to są one naszym drugim mózgiem. Mikrobiota, czyli bakterie mieszkające w jelitach, biorą udział w produkcji neuroprzekaźników, między innymi serotoniny, melatoniny, kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) czy acetylocholiny. Mają one wpływ na nasz nastrój.

Badania naukowe pokazują, że chorzy na depresję mają zmieniony skład mikrobioty jelitowej. A osobom zestresowanym dokuczają problemy z brzuchem.

Naukowcy badający związek jelit z mózgiem wprowadzili termin psychobiotyków. Określają tak szczepy korzystnych dla nas bakterii, których obecność może łagodzić objawy stresu i depresji, a także zmniejszać poziom kotryzolu, czyli hormonu stresu. Psychobiotyki mogą też poprawić kondycję „zestresowanego brzucha”.

I tutaj na ratunek odpowiedni będzie Sanprobi Stress. Jest to probiotyk zawierający dwa szczepy bakterii: Lactobacillus helveticus Rosell® – 52 oraz Bifidobacterium longum Rosell® – 175. Właściwości tych szczepów sprawiają, że preparat zaliczany jest do tzw. psychobiotyków. Aby probiotyk spełniał tę definicję, musi mieć „udowodniony w badaniach, korzystny wpływ na zdrowie psychiczne”.

Kto mógłby przyjmować Sanprobi Stress?

  • Zestresowani dorośli np. pracownicy korporacji, matki, kierowcy, służby mundurowe, piloci, osoby przed egzaminami, wszyscy w trakcie pandemii;
  • Zestresowane dzieci w wieku szkolnym, młodzież, studenci;
  • Osoby u których pojawiają się problemy żołądkowo-jelitowe wywołane stresem;
  • Osoby z depresją, zaburzeniami lękowymi (probiotyk byłby tu jako wsparcie terapii, nie jako jedyny lek!);
  • Osoby, które przyjmują leki antydepresyjne, psychotropowe (jako osłona przy przyjmowaniu leków psychotropowych).

Psychobiotyki działają na zdrowie psychiczne poprzez oś mózgowo-jelitową. Oś mózgowo-jelitowa to aktualnie jedna z najżywiej rozwijanych koncepcji, wyjaśniających powiązania pomiędzy układem pokarmowym a centralnym układem nerwowym człowieka. Mikrobiota jelitowa odgrywa znaczącą rolę w tej dwukierunkowej komunikacji. Odbywa się ona za pośrednictwem nerwu błędnego oraz na drodze humoralnej – za pomocą hormonów, neuroprzekaźników, cytokin oraz metabolitów, w których produkcję zaangażowane są właśnie bakterie.

Duże znaczenie w przesyłaniu sygnałów z jelit do mózgu i odwrotnie (zaznaczmy, że bardziej „rozmowne” są jelita, bo to one wysyłają 90% informacji) odgrywa bariera jelitowa. Gdy jej struktura zostaje naruszona, dochodzi do przedostawania się antygenów do krwiobiegu. Na pojawienie się związków stanowiących potencjalnie zagrożenie dla organizmu układ immunologiczny reaguje, inicjując stan zapalny. Wydzielane w przebiegu zapalenia cytokiny i mediatory oddziałują na zakończenia nerwowe neuronów wstępujących do ośrodkowego układu nerwowego, zaburzając pracę mózgu. W odpowiedzi mózg uruchamia reakcję obronną, mobilizującą cały organizm. Jej posłannikiem jest hormon kortykotropowy wydzielany przez podwzgórze i oddziałujący na znajdujące się w pobliżu obszary mózgu, wywołując uczucie lęku i modyfikując doznania trzewne, które mogą być odczuwane jako bólowe. CRF odpowiada również za uwalnianie kortyzolu i noradrenaliny. W jelitach następuje wzrost perystaltyki, mogący prowadzić do biegunki. Zwiększa się również ukrwienie jelit oraz produkcja śluzu.

Przyglądając się funkcjonowaniu osi mózgowo-jelitowej, należy wspomnieć o tzw. błędnym kole naprzemiennego zapalenia i osłabienia bariery jelitowej. Wydzielenie kortyzolu i noradrenaliny nie tylko stanowi konsekwencję stanu zapalnego, ale i go potęguje. Kortyzol intensyfikuje dysbiozę w jelitach i przyczynia się do niszczenia połączeń ścisłych pomiędzy komórkami nabłonka jelitowego. Noradrenalina może z kolei stymulować namnażanie się i lepsze przyleganie do nabłonka jelit patogennych bakterii. O ile reakcja na krótkotrwały bodziec stresowy nie stanowi dla nas większego zagrożenia, a wręcz czasami jest niezbędna, to stale utrzymujący się stres doprowadza do przewlekłego stanu zapalnego, a ten predysponuje nas do zwiększonej zapadalności na wiele różnych chorób. Coraz częściej wskazuje się na podwyższony poziom cytokin prozapalnych w depresji, zaburzeniach lękowych czy chorobach neurodegeneracyjnych.

Podsumowując…

Pamiętajmy dbać o siebie i swoje kochane jelita, a odwdzięczą się tak jak w moim przypadku: będziecie mogli cieszyć się każdym dniem i prawidłowym funkcjonowaniem. I co najważniejsze jedzenie, będzie sprawiać wam przyjemność (pisze to osoba, która kocha jeść, więc wiem o czym mówię).

Foto: Małe Filmy/Aneta Mint

Źródło:

Broń się! Jak dbać o swoją odporność. Margit Kossobudzka, Katarzyna Staszak. Wydawnictwo Agora SA, 2021.

Aptekarz Polski, Pismo Naczelnej Izby Aptekarskiej, Repetytorium Probiotyków Sanprobi, Nr 158, Październik 2019.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *